Znowu ci źli Niemcy

Niemcy przejęli Polską firmę – znowu. A dokładnie FlixBus kupił PolskiBus. Z tym, że ten drugi jest równie polski, co polski jest Lidl i Auchan. Jednak Polacy wiedzą lepiej.

O tym, że świadomość konsumencka Polaków leży można się przekonać na każdym kroku. Big Star – amerykański, Carry – angielski, Wittchen – angielski, Gino Rossi – włoski, Kazar – francuski. Tak? Nie! Wszystkie wyżej wymienione marki są w 100% polskie. Niestety, mało kto o tym wie. Powód jest prosty – Polacy na zakupach kierują się nazwą, nie zagłębiając się w „skomplikowane procesy myślowe” nad marką.

A to duży błąd. Wiedza o tym, u kogo kupujemy pozwala na bardziej przemyślane wybory. Dlaczego? Wielu Polaków mówi, że są patriotami. Nie oznacza to, że rokrocznie idą w Marszu Niepodległości czy głosują na Ruch Narodowy. Mam na myśli „zwykły”, „januszowaty” patriotyzm. Niestety, „niedzielni patrioci” swoją wiedzę o Polsce ograniczają do znajomości daty wybuchu II wojny światowej i uchwalenia Konstytucji 3-ego maja. A jedynymi „propolskimi” działaniami jest wywieszenie flagi na 11-ego listopada i… obrzucanie inwektywami niemieckich firm działających na polskim rynku.

Przesada? Otóż nie. W poniedziałek oficjalnie podano do wiadomości, że Polski Bus został zweryfikowany przez rynek i przejęty przez FlixBus. Co w tym złego? A no bardzo wiele – przynajmniej dla „patriotów”. Bo przecież POLSKIBus został przejęty przez FlixBus, który, na swoje nieszczęście, jest we władaniu Niemiec. Rozumiecie? Znowu ci źli Niemcy „wchodzą z butami” do naszego kraju i wykupują kolejną gałąź polskiego biznesu. „Patrioci” już rozpoczęli zmasowaną kampanię nienawiści i krytyki FlixBusa za przejęcie POLSKIEGOBusa. W komentarzach możemy przeczytać, że: „Nigdy po dobroci nie wsiądę do szkopskigo busa”, „No to będę wspierać Polską Kolej, czego Niemcy nie zrobią by wymazywać naszą Polskość!”, „Niemiecki jest lepszy od polskiego? Polską nazwę wymazać, aby niemiecką namalować!!”, „Ciągle ta sama historia….zachodnie firmy przejmują polskie firmy!!! Nie zdarzyło się lub nie pamiętam żeby jakaś polska firma „wchłonęła” niemiecką!!!”, „To info sprawia,że przestaje być ich klientem od zaraz”, itp. itd.

Oczywiście żaden z krytykujących nie zdaje sobie sprawy, że PolskiBus nie jest, i nigdy nie był polską firmą. Właścicielem popularnego nad Wisłą przewoźnika jest Szkot sir Brian Souter. Co ważne Souter to właściciel kilku firm transportowych w różnych krajach, m.in. w Wielkiej Brytanii, Francji, Belgii, Hiszpanii, Włoszech, Finlandii czy Estonii. By się tego dowiedzieć, wystarczy wpisać w wyszukiwarkę „Polski Bus” – ot, cała filozofia.

Przypadek PolskiegoBusa pokazuje, jak łatwo jest zmanipulować sporą część polskiego społeczeństwa. By ludzie uwierzyli w „polskość” firmy, wystarczy umieścić, odmienione przez wszystkie przypadki, słowo „polski” w jej nazwie. By kupić Polaka nie trzeba wcale wydawać milionów na kampanie marketingowe. Wystarczy, że firma X będzie używać nazwy „Polski X” i już na starcie może liczyć na taryfę ulgową. A że pieniądze będą szły na konto Cypryjczyka, Kenijczyka czy Hiszpana – nie ma znaczenia. No chyba, że pójdą do portfela Niemca, wtedy ostracyzm murowany.

Fot. Wikimedia/MOs810
Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *