TVN do likwidacji – czym to grozi

Ostatnio w Internecie spotkać można całą masę komentarzy osób, domagających się likwidacji telewizji TVN. Pomysł w sam sobie jest niebezpieczny, a wprowadzenie go w życie może mieć fatalne skutki.

W Polsce mamy cztery wielkie kanały telewizyjne i całą masę pomniejszych graczy. Do tzw. „wielkiej czwórki” zaliczane są: TVP1, TVP2, TVN i Polsat. Istnieją one najdłużej, mają największą oglądalność i wpływają na codzienne życie milionów Polaków. Ukształtowały nasze gusta, nie zawsze w pozytywny sposób (programy typu „Dlaczego ja?”). Mimo wszystko nikt nie wyobraża sobie, by któregoś dnia, nagle, zabrakło któregoś z wyżej wymienionych kanałów.

Niestety, jest w Polsce grupa osób, której nie w smak istnienie telewizji TVN. Powstała nawet petycja o odebranie koncesji telewizyjnej stacji TVN oraz TVN24. Jej autorzy oraz poplecznicy decyzji tłumaczą, że w obu tych programach podawane są „informacje kłamliwe, zmanipulowane oraz niekiedy zmyślane”. Zagłębiając się w komentarze Polaków, którzy o TVN mają jak najgorsze zdanie, można przeczytać również, że „to obca stacja, która reprezentuje obcy nam system wartości”, „dezinformuje, zaprasza do studia tylko „swoich”,  jest to „antypolska organizacja” oraz „tuba propagandowa” założona przez „Tajnych Współpracowników SB”.

Sam TVN oglądam rzadko. W ogóle staram się omijać jakiekolwiek dzienniki telewizyjne. „Wiadomości TVP” karmią ostrą prorządową propagandą – tak było zawsze, jednak od kilku miesięcy jest to strasznie nachalne. Podobnie sprawa wygląda z „Panoramą” – bezwstydna rządowa propaganda. „Fakty TVN” to przeciwieństwo TVP – zupełnie inaczej przedstawiony świat i wydarzenia medialne. Tak jakbyśmy mieli dwie różne Polski, albo żyli w różnych rzeczywistościach. Gdzieś w centrum tego wszystkiego są polsatowskie „Wydarzenia”. Starają się znaleźć umiar i przyciągnąć widzów z obu stron barykady, przez to właśnie czasem są one bardziej antyrządowe, a innym razem bardziej antyopozycyjne. Mimo wszystko, oceniając dzienniki „wielkiej czwórki” można śmiało powiedzieć, że jest to najbardziej wyważony program.

Jednak z punktu widzenia wolnego rynku, zabranie koncesji TVN-owi to coś niedopuszczalnego. W ogóle samo istnienie koncesji jest mocno kontrowersyjne. To najprostsza droga do tłamszenia wolności słowa i mediów. Wystarczy tylko wykazać w postępowaniu koncesyjnym, że podmiot nie spełnia jakiegoś kryterium i w taki prosty sposób można wyrzucić nieprzychylne medium z rynku. Gdyby ta petycja została podłapana przez nadgorliwego polityka PiS i jakimś cudem trafiła na pierwsze strony gazet (oczywiście tych sprzyjających rządowi), mielibyśmy do czynienia z próbą zamachu na wolne media. TVN może i kłamie, może i manipuluje, może i przedstawia tylko jeden punkt widzenia, ale to nie jest powód, by likwidować stację. Za kłamstwo i manipulację można karać i domagać się przeprosin np. na drodze sądowej, ale o zapraszanych gości nikt nie może mieć pretensji. TVN ma do tego święte prawo. Prywatna stacja, to i zapraszać może kogo chce i rozmawiać o czym prowadzącemu się żywnie podoba. Nie ma przymusu, by ktokolwiek musiał oglądać programy publicystyczne w TVN24. Tak samo nie ma przymusu, by oglądać programy publicystyczne na innych stacjach. Każdy wybierze to, co lubi – rynek zweryfikuje.

Straszne jest, że są w Polsce osoby, które chcą dyktować innym, co mają oglądać. „Bo TVN kłamie”. A TVP nie kłamie? A Polsat nigdy nie skłamał? Równie dobrze można domagać się likwidacji TVP, bo prezentuje wiadomości, w których obóz rządzący jest zawsze przedstawiony jako ten dobry, piękny i mądry. A każdy wie, że istnieją różne odcienie szarości. Z perspektywy wolności, powinno istnieć jak najwięcej różnych telewizji o zróżnicowanych poglądach. Im większy wybór dostępnych mediów, tym łatwiej znaleźć coś dla siebie i tym trudniej jest wprowadzać widza w błąd. Każdą informację można zweryfikować w innym kanale. Dodatkowo jest to krzywdzące również ze społecznego punktu widzenia. Gdyby dziś z ramówki zdjęto TVN i TVN24 część Polaków straciłaby swoje ulubione źródło informacji. Z kolei reszta (korzystająca wyłącznie z informacji w telewizji) nie miałaby żadnego wyboru. Mieliby albo państwową TVP, albo „Wydarzenia”, bo w przejście na TV Trwam czy Superstację nie uwierzę.

Z kolei w wersji „hard” zabranie koncesji TVN-owi, a w konsekwencji likwidacja tej stacji, mogłoby mieć bardzo poważne następstwa. Obecnie Polskę można porównać do beczki prochu, której do wybuchu potrzebna jest jedynie iskra. Podział na Polskę „rządową” i „opozycyjną” jest wyraźny jak nigdy przedtem. Już kilka razy staliśmy nad krawędzią poważnych zamieszek. Zamach PiS na wolne media i zabranie TVN prawa do nadawania, jeżeli do tego dojdzie, może być iskrą, która pogrąży nasz kraj w wojnie domowej. Dlatego w interesie wszystkich jest to, by w Polsce było jak najwięcej wolności w każdej dziedzinie życia. A jeżeli komuś jakaś stacja nie odpowiada, niech jej nie ogląda. Nic tak nie niszczy przedsiębiorstw jak brak zysków i utrata klientów.

Fot. Wikimedia
Podziel się

Komentarze (3)

  • matt

    dobrze powiedziane

  • Dawid

    Pytanie: czy rząd mógłby kupić TVN:)?

  • Tapatik

    Ale kto miałby kupić TVN? Rząd? Wtedy zamieniłby TVN na TVP3.
    Tu chodzi o wolność słowa, o to czy mamy prawo do słuchania, czytania albo oglądania tego co my uważamy za słuszne, a nie tego co narzuca nam ktoś inny.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *