Szwedzka droga do bogactwa. Wniosek? – Bogaci Szwedzi płacą niższe podatki

Szwedzi,

Szwedzi po trzech dekadach budowania socjalistycznego państwa dobrobytu zdali sobie sprawę, że konieczna jest korekta obranego kursu. Nie było oczywiście mowy o zmianie modelu, ale można go było dostosować do rzeczywistości.

A rzeczywistość była taka, że najbogatsi Szwedzi mogli z łatwością ominąć podatek od spadków na poziomie 70%, a przedsiębiorstwa mogły inwestować w krajach gdzie CIT jest znacznie niższy niż oferowane firmom w Szwecji 60%.

Pragmatyzm wygrał z ideologią i Szwecja zaczęła obniżać podatki dla bogatych i dla przedsiębiorstw. Przeciętni Szwedzi musieli oczywiście dalej płacić nieprzyzwoicie wysokie podatki, ktoś musiał przecież utrzymać rozrośnięte państwo opiekuńcze. Było to z punktu widzenia rządu rozsądne, milioner lub spółka może łatwo zmienić swoją rezydencję podatkową, zwyczajni Szwedzi nie mieli takiej możliwości.

Szwedzki system bardziej przyjazny dla bogatych niż w większości rozwiniętych państw.

Po wielu cięciach podatkowych Szwecja ma obecnie system podatkowy przyjaźniejszy dla bogatych niż większość rozwiniętych państw i jeden z najbardziej degresywnych na świecie. Ponieważ Szwecja kojarzy się wszystkim z wysokimi podatkami progresywnymi, przechodzę szybko do uzasadnienia tego zaskakującego stwierdzenia.

Pensja brutto w Szwecji obłożona jest po stronie pracodawcy 31% podatkiem. Po stronie pracownika jest to również około 31%. W rezultacie ktoś zarabiający niecałą średnią krajową otrzymuje zaledwie 56% pieniędzy wydawanych przez pracodawcę. Od zarobków na poziomie mniej więcej średniej krajowej wpada się już w podatek od wysokich zarobków wynoszący kolejne 20%. Najwyższy próg podatkowy zaczyna się już w okolicach 1,5 średniej krajowej, kiedy dochodzi podatek od bardzo wysokich zarobków w postaci kolejnych 5%, co daje razem 56% PIT. Sprawia to, że wraz ze wzrostem dochodów, wynagrodzenie netto zmierza nieuchronnie do jednej trzeciej kosztu ponoszonego przez pracodawcę!

Podkreślić trzeba, że system w którym w najwyższy prób podatkowy wpada się już przy 1,5 średniego wynagrodzenia nie jest progresywny, jest bardzo płaski, zwłaszcza, że PIT podnosi się tam tylko z 51 do 56%. Największy skok jest przecież już przy przekroczeniu średniego wynagrodzenia. Dla porównania najwyższy próg w USA zaczyna się dopiero od 8,5 krotności średniego wynagrodzenia.

W Szwecji jest też wysoki VAT – 25%, którego udział w wydatkach jest wyższy dla przeciętnych Szwedów niż dla najbogatszych.

Wiemy już, że pracownicy płacą olbrzymie, w miarę liniowe podatki. A co z przedsiębiorstwami lub osobami majętnymi? CIT w Szwecji to zaledwie 22%. Niewiele więcej niż w Polsce i znacznie mniej niż chociażby w USA (35-38%). Podatek od dywidend wynosi w Szwecji 30% (w USA 28%). Podatek od spadków i podatek od majątku zostały już całkowicie zniesione. Podatek od nieruchomości wynosi 1% wartości nieruchomości, ale jest ograniczony tak, że przyjmuje maksymalną wartość dla nieruchomości o wartości 350 000 zł. Szwecja ma też korzystne regulacje dotyczące podatku u źródła, sprawiające, że jest to dobre miejsce do zakładania spółek holdingowych.

Bogaci Szwedzi płacą niższe podatki niż przeciętni podatnicy.

W rezultacie majętni Szwedzi płacą znacznie niższe podatki niż ci przeciętni. Sprzyja to koncentracji kapitału i uniemożliwia powstawanie nowych fortun. Nie da się akumulować kapitału od zera przy tak wysokim opodatkowaniu pracy. W konsekwencji system ten odbiera motywację do ciężkiej pracy i próby zbudowania własnej fortuny.

System skandynawski sprowadza się więc do bezlitosnego łupienia pracowników i utrzymywania konkurencyjnych podatków dla najbogatszych. Próba wprowadzenia go w Polsce oznaczałaby konieczność podwyższenia podatków dla wszystkich Polaków, przy czym najwięcej straciłaby polska klasa średnia. Warto też zauważyć, że na szczęście porzucony pomysł podatku jednolitego (40% PIT dla klasy średniej) w połączeniu z CIT na poziomie 15 i 19% był pomyślany bardzo podobnie do systemu szwedzkiego.

Dobrobyt bierze się z ciężkiej pracy i oszczędności.

Historia Szwecji pozwala wyciągnąć nam kilka ważnych lekcji. Po pierwsze dobrobyt bierze się z dziesiątek lat ciężkiej pracy i oszczędności. Po drugie nie da się skutecznie wprowadzić wysokiego CIT-u i PIT-u dla najbogatszych. Globalizacja uruchomiła konkurencję pomiędzy państwami i firmy oraz milionerzy sami wybierają miejsce gdzie będą płacić podatki. Nawet zaślepiona ideologicznie Szwecja to dostrzegła. Po trzecie państwo opiekuńcze z konieczności musi opierać się na opodatkowaniu konsumpcji i pracy najemnej. Jego ciężar ponoszą więc przeciętni mieszkańcy, tracący nadzieję na poprawę swojego losu.

Wzorujmy się więc na Szwecji, ale tej sprzed 100 lat. Z wydatkami publicznymi na poziomie 6% PKB, z wolnym rynkiem i dzikim kapitalizmem prowadzącym do powstawania wielkich, prywatnych i innowacyjnych przedsiębiorstw oraz rozpoznawanych na całym świecie marek. Jest to jedyna sprawdzona i skuteczna droga do dobrobytu. Najwyższy czas żeby i Polska zaczęła iść tą drogą.

Fot. Wojtek Grabowski, roadtripbus.pl
Podziel się

Sławomir Mentzen

Doktor nauk ekonomicznych UMK w Toruniu, posiada też licencjat z fizyki teoretycznej. Specjalista z zakresu prawa podatkowego, autor pracy doktorskiej dotyczącej długu publicznego. Filister Korporacji Akademickiej Kujawja. Autor bloga www.nieujawnionezrodlaprzychodow.pl

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *