„Polityka to sztuka chodzenia na kompromisy, czasem zgniłe” – rozmowa z Jakubem Kuleszą [Kukiz’15]

Rozmowa z Jakubem Kuleszą, posłem na Sejm VIII kadencji, rzecznikiem prasowym klubu Kukiz’15. Od 2010 roku związany jest ze Stowarzyszeniem KoLiber ogólnopolskim stowarzyszeniem konserwatywno-liberalnym skupiającym głównie studentów i przedsiębiorców.

Jako parlamentarzysta zasiada w Komisji Nadzwyczajnej ds. deregulacji, Komisji Gospodarki i Rozwoju, a także jest przewodniczącym Parlamentarnego Zespołu ds. Reform Systemowych i Wolnorynkowych.

 

[MS] W ostatnim czasie trwa ożywiona dyskusja na temat projektu „Solidarności” o zakazie handlu w niedziele. Część posłów klubu Kukiz’15 jest „za” projektem. Jaka jest Pana opinia?

Jakub Kulesza: Przede wszystkim my nie szliśmy do Sejmu, żeby walczyć o wolne czy zajęte niedziele. Naszym celem była zmiana Konstytucji, system prezydencki, podniesienie rangi referendum, jednomandatowe okręgi wyborcze. W takich kwestiach jak zakaz handlu w niedzielę w sklepach wielkopowierzchniowych nie będzie żadnej dyscypliny podczas głosowania.

Chętnie poszedłbym na kompromis i na przykład scedował uprawnienia do zakazywania handlu w niedzielę na samorządy – zgodnie z zasadą pomocniczości. Wydaje mi się, że to nie jest problem rangi krajowej. Zwłaszcza, że ten projekt ma dotyczyć tylko sklepów wielkopowierzchniowych i nie obowiązywać w każdą niedzielę. Przekazując to na samorządy można sprawić, że obywatele będą sami „nogami” decydować czy chcą żyć w mieście, w którym można chodzić do sklepu w niedziele, czy nie – ale to jest kompromis, a nie mój postulat.

Trochę zgniły…

Polityka to sztuka chodzenia na kompromisy, czasem zgniłe. Pytanie – czy wolność zyskuje, czy przegrywa? Jeśli dzięki dogadaniu się z „Solidarnością”, by to samorządy o tym decydowały i wprowadzić to – załóżmy – tylko na dwa lata, a w zamian za to moglibyśmy zreformować system podatkowy i zredukować opodatkowanie pracy np. o 1/4, to gra byłaby warta świeczki.

Czy w kuluarach sejmowych, zwłaszcza wśród posłów PiS, słychać narzekania na obecną władzę? 

Słychać, zwłaszcza wśród młodych posłów, ideowych, dla których obecność w Sejmie nie jest sposobem na życie, ale sposobem na zmianę rzeczywistości. Jest to jednak bardzo cichy głos krytyki, jakkolwiek głośniejszy jest zagłuszany przez tzw. dyscyplinę partyjną.

Ostatnio słyszeliśmy o pomyśle ministra Morawieckiego dot. deregulacji produkcji cydru. Wiadomo coś więcej na ten temat?

Przez wiele lat różne środowiska walczyły o unormowanie kwestii cydru: zakaz reklamy, traktowanie cydru jak wina, a nie jak piwa-pomimo niskiej zawartości alkoholu. Sam przygotowałem projekt ustawy, która by to normalizowała.

Z drugiej strony mamy pójście ze skrajności w skrajność, czyli traktowanie cydru jako złego produktu, do całkowitej likwidacji czy opodatkowania. Jest to przesadą.

Ja jestem za tym, by każdy produkt alkoholowy opodatkować …

… stawką 0%.

Stawka zero procent byłaby uczciwa.

Gdyby mógł Pan wprowadzić jedną dowolną ustawę, jaka by to była ustawa?

Przede wszystkim ustawa likwidująca ubóstwo. To jest podstawowa kwestia, tylko czekam, aż ktoś mi ją napisze. A tak na poważnie – myślę, że to byłby pakiet reformujący system podatkowy. Całościowy pakiet, który by uprościł system opodatkowania pracy, przeniósł troszeczkę ciężar z opodatkowania pracy na VAT, uprościł system vatowski. Zlikwidowałbym wewnątrzwspólnotową stawkę zerową VAT. Jest to niestety związane z dyrektywą unijną, a to właśnie prowadzi do wyłudzeń VAT. Takie zmiany uprościłoby prowadzenie działalności gospodarczej, uwolniłoby zasoby ludzkiej energii. Ludziom obecnie nie opłaca się pracować, jeżeli 40 procent ich zarobków jest im zabierane.

Szara strefa jest związana właśnie z nadmiernym opodatkowaniem. Uproszczenie systemu mogłoby spowodować jej zanikanie.

Często słyszmy z ust rządzących, że chcą zmniejszyć skalę wyłudzeń VAT. Czy wiadomo jakie kroki zostaną podjęte?

Źródłem karuzel vatowskich jest zerowa stawka wewnątrzwspólnotowa. To pozwala na wyłudzanie VATu praktycznie we wszystkich krajach Unii Europejskiej. Tylko zmiana dyrektywy unijnej może powstrzymać ten proceder.

Natomiast w Polsce można ułatwić życie przedsiębiorcom poprzez likwidację różnych stawek podatkowych. Przez to są wątpliwości, różne interpretacje i przedsiębiorcy są ścigani nawet 5 lat wstecz, bo nagle urząd skarbowy stwierdza, że na tę żywność to nie 5%, tylko 8% albo 23% , bo ten hot-dog był troszeczkę za ciepły i miał nie ten sos, co trzeba.

Nie musiałoby się to wiązać z ujednoliceniem stawek w całej Unii Europejskiej?

Nie, Unia Europejska wymusza na nas tylko tyle, by podstawowa stawka VAT nie była niższa niż 15 procent i by była wewnątrzwspólnotowa stawka zerowa.  Unia Europejska wręcz ogranicza mnogość stawek VAT i trochę doprowadziła do normalizacji stawek VAT również w Polsce. Można pójść krok dalej i po prostu całkowicie zlikwidować progresję vatowską, co by znacznie ułatwiło życie.

A jeszcze ciekawsza byłaby likwidacja problemów związanych z szukaniem kosztów przez przedsiębiorców. Podatek dochodowy jest tak skonstruowany, że każdy szuka kosztów, by tego podatku nie płacić. W Polsce w zasadzie tylko spółki skarbu państwa płacą podatki dochodowe i CIT jest w rzeczywistości tylko przelewaniem z jednego naczynia do drugiego, a oba należą do Skarbu Państwa i oba są dziurawe.

Dziękuję za rozmowę.

 

Podziel się

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *