Absurdy węglowe, czyli dlaczego polski węgiel jest droższy od tego sprowadzanego z zagranicy

węgiel

Niedawno na stronie ,,Wolny Rynek” pojawił się krótki wpis na temat węgla. Uznałem, że warto ten temat zgłębić, bo skupia on jak w soczewce większość biurokratycznych patologii i klęskę państwowego nadzoru nad kopalniami. Niewiele osób zdaje sobie sprawę jak wygląda od kuchni rozporządzanie tym naszym ,,narodowym skarbem” zwanym również ,,czarnym złotem”, więc postanowiłem ten temat trochę przybliżyć.

Zanim przejdziemy do wspomnianych szczegółów zacznijmy od kilku podstawowych, ogólnie znanych faktów. Polska ma jedne z największych zasobów węgla kamiennego na świecie. Tymczasem dopłaty do górnictwa i energetyki węglowej przez ostatnie 25 lat kosztowały nas średnio 8,5 mld zł rocznie. Te wspaniałe bogactwo i czarna żyła złota zubożyła nas przez ostatnie ćwierć wieku o około 212 miliardów złotych a szacuje się, że do 2030 roku wydamy na dopłaty do tej branży kolejne 155 mld zł.

No dobrze, skoro wszyscy do tego interesu dopłacamy i to nie mało, to zgodnie z deklaratywnymi celami socjalistów powinniśmy chociaż mieć coś w zamian. Na przykład tani i łatwo dostępny węgiel dobrej jakości, który ulżyłby kieszeniom najuboższych. Jak mawia klasyk- nic bardziej mylnego. Nasz rynek zalany jest o kilkadziesiąt procent tańszym węglem ze wschodu. Polski węgiel jest na składach praktycznie niedostępny na co składa się kilka przyczyn.

Absurdalny fakt nr 1: Węgiel jest trudno dostępny.

Polskiego węgla nie da się łatwo kupić na kopalni lub od pośredników. Jeżeli ktoś chce dostać węgiel w sezonie to ma dwa wyjścia- realistyczne i cudowne. Realistyczne jest takie, że Matka Boska zstąpi z nieba i pośle swoje niebieskie zastępy aby nam ten węgiel wydobyły i przeniosły na plac. Cudowny jest taki, że dostaniemy go w polskiej kopalni. Średni czas oczekiwania na samochód węgla orzecha (ok. 25t) to dwa miesiące, czasami dłużej. Nie wspomnę już o podwyżkach, które monopolista robi kiedy tylko może a już szczególnie w sezonie grzewczym (w tym roku o ok. 10%).

Pamiętam kiedy oglądałem wiadomości TVP z rodzicami- właścicielami składu węgla, gdzie informowano nas w felietonie o milionach ton węgla hałdowanego przez kopalnie. Nie wiedzieliśmy czy śmiać się czy płakać, bo od miesięcy nie mogliśmy doczekać się na jeden samochód z dostawą. Prawdopodobnie hałdowany węgiel przeznaczony był na eksport po znacznie niższych cenach niż na rynek krajowy.

Absurdalny fakt nr 2: Akcyza na węgiel.

Na węgiel nałożona jest akcyza taka jak na papierosy czy alkohol a przedsiębiorca handlujący węglem rozlicza się z akcyzy przed Izbą Celną. Od akcyzy są wyjątki, trzeba wypełniać deklaracje, rozliczać się z nich itd. Nie muszę wspominać co dzieje się w przypadku ewentualnej pomyłki i jak wygląda kontrola ze strony Izby Celnej czyli formacji mundurowej prowadzona przez uzbrojonych funkcjonariuszy w kominiarkach. Logiczną konsekwencją groźby pomyłki jest odprowadzanie akcyzy od całej sprzedaży albo kosztem swojej niewielkiej marży, albo poprzez podniesienie ceny naszego narodowego skarbu równo dla wszystkich.

Absurdalny fakt nr 3: Węgiel ze wschodu jest tańszy.

Węgiel ze wschodu jest kilkadziesiąt procent tańszy! Z jakością owszem- bywa różnie, ale każdy chyba przyzna, że ciężko jest konkurować sprzedając polski węgiel po 950 zł/t (najgrubszy- kostka przy niewielkiej marży) kiedy na innych składach sprzedają kostkę ze wschodu po 600-700 zł/t i oczywiście przekonują klientów, że jest to polski węgiel (kiedy nawet na kopalni byśmy go w takiej cenie nie dostali). W efekcie lokalny rynek krainy węglem i miedzią płynącej jest całkowicie zalany węglem ze wschodu a wprowadzeni w błąd konsumenci myślą, że ogrzewają się polskim węglem, więc nawet nie są w stanie dostrzec problemu.

Podsumowując, bardziej opłaca się wydobyć węgiel tysiące kilometrów stąd i przewieźć go przez granice kilku krajów niż wydobyć go na miejscu z jednych z największych i najlepszych złóż na świecie. Sytuacja jest na tyle kuriozalna, że obserwatorowi spoza branży może się wydać nieprawdopodobna. Socjalistyczna myśl gospodarcza doprowadziła do tego, że posiadane przez nas bogactwo de facto nas zubaża i nie przynosi żadnej korzyści.

Podziel się

Komentarze (8)

  • wypok

    Trochę nieprawda, Polska ma 6 000 mln ton – więcej mają: USA (100 000 mln ton), Kanada (3 000), Australia (36 000), Chiny (62 000), Indie (54 000), RPA (30 000), Rosja (49 000), Kazachstan (28 000), Ukraina (15 000) – może jesteśmy w pierwszej 10., ale nie mamy tego węgla aż tyle. (https://www.min-pan.krakow.pl/zaklady/zrynek/zasoby/11_06to_pg_z.pdf, co na to autor ?

  • Paweł Drygiel

    „Według raportu Państwowego Instytutu Geologicznego – instytucji najbardziej wiarygodnej – Polska ma ogółem 48 mld 226 mln ton udokumentowanych geologicznych zasobów węgla kamiennego. W złożach zagospodarowanych znajduje się 19 mld 131 mln ton (39,7 proc).” Informacja za tnv24bis. Ponadto trzeba wziąć pod uwagę, że większość wymienionych przez ciebie państw jest znacznie większa od Polski (czyli ma większe potrzeby).

    Kopiujesz tę samą wypowiedź z wykopu, a ja Ci odpowiem tym samym.

  • abrakadabra

    Dobrze mieszkać w Zagłębiu. Nigdy nie miałem najmniejszych problemów z dostępnością węgla. Teraz nie wiem, czy ja mam tak dobrze, czy Paweł mieszka na drugim końcu Polski. Pisząc o dostępności, warto było by zaznaczyć gdzie się jest.

  • rurkowiec

    Polski węgiel jest węglem kiepskiej jakości energetycznej, dlatego bardziej opłaca się sprowadzać tańszy i bardziej energetyczny węgiel ze Wschodu, a w szczególności pochodzący z Donbasu antracyt.

  • no nie tylko

    Tak,bo to tylko brak wolnego rynku,a mafii węglowej to nie ma.Zamówienie węgla bezpośrednio na kopalni ? No raczej nie za bardzo się tak da. Przekręty na węglu są robione i to jest oczywiste.

  • Paweł Drygiel

    Do „abrakadabra”

    Nie jestem autorem tego tekstu, odpowiadam tylko za publikację. Autor wyjaśnił w serwisie „wykop” na czym polegają problemy z dostępnością. Co więcej, kilka innych osób również wspomniało, że z dostępnością są problemy, nawet większe, niż wynika to z publikacji.

    Jest oczywistym, że im bliżej, tym dostępność będzie lepsza. Jednak istnieje coś takiego jak transport 😉

  • Paweł Drygiel

    Do „no nie tylko”.

    Autor celowo nie wspomniał o innych czynnikach, gdyż te wymienione przez Pana są często poruszane w dyskusji publicznej. Te poruszone w tekście niestety rzadziej.

  • ktoś

    tl;dr
    polskie kopalnie są głębinowe, tania zagranica to odkrywki – z tym się nigdy nie wygra cenowo

    polskie złoża może i są dobre, ale co z tego, skoro głęboko pod ziemią przez co wydobycie kosztuje – lepiej zalać kopalnie i uruchomić w nich elektrownie szczytowo-pompowe do bilansowania systemu z OZE (wiadomo że nie zawsze słońce świeci, ani wiatr wieje)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *